JEDZ, MÓDL SIĘ, KOCHAJ Elisabeth Gilbert
Zachęcona wieloma pochlebnymi opiniami w prasie i w mediach pomyślałam, że z pewnością sięgnę kiedyś po Jedz, módl się, kochaj. W trakcie poszukiwań w kołobrzeskiej księgarni, wpadłam na nią i choć szukałam innej pozycji, zdecydowałam się ją kupić. Już sam wstęp zaciekawił mnie, przygotował na szczerą opowieść. Zaczęłam czytać.
Z początku było ciężko. Zdziwiła mnie mała liczba dialogów, wiele wywodów, trafnych porównań. Jedz, módl się, kochaj opowiada o kobiecie, która miała męża, duży dom, pracę i paczkę zaufanych przyjaciół, nie była jednak spełniona w tym co robi. Po prostu nie była szczęśliwa. W pewnym momencie uznała, że wyjedzie do Italii, potem Indii, a na końcu do Indonezji. W każdym z tych państw nauczy się czegoś nowego, pozna kolejny fragment swojej duszy i przede wszystkim — uwierzy w siebie.
Drugi rozdział, dotyczący podróży do Indii, był zdecydowanie najcięższym i najbardziej bogatym w opisy duchowe rozdziałem książki. Żałowałam, że ograniczał się tylko do opisu kilku osób i świątyni, bo chętnie poznałabym inne miejsca. Tutaj widać było, że bohaterka zmienia się, zastanawia się nad swoim postępowaniem i przez to jej zmiany nastrojów były męczące. Nie potrafię więcej napisać o tej podróży, gdyż całość opierała się na opisie medytacji oraz szukania równowagi.
Część o podróży do Indonezji, przeczytałam już zdecydowanie szybciej. Przyjemne opisy okolicy, pogody i atmosfery panującej na Bali, dość mocno kontrastowały z nużącymi kawałkami książki, poświęconej pobożności.
Jak mogę podsumować całą tę podróż? Przyjemnie. Autorka poruszyła wiele kwestii, które nękają kobiety od zawsze. Co jest ważniejsze: zdanie męża, tkwienie w nieudanym małżeństwie dla innych, czy może rozwarcie skrzydeł? Praca, rodzina, przyjaciele, czy może własne szczęście? Mnie samą, książka poruszyła i to bardzo. Moje marzenia o podróżach zdecydowanie stały się celami do osiągnięcia w najbliższej przyszłości, świadomość, że s a m a mogę być szczęśliwa i spełniona dała mi wiele nadziei. Z pewnością, bardziej optymistycznie patrzę na świat, podziwiam również panią Gilbert za to co osiągnęła i odnalazła.
Z miłością
Anna
.
.
Komentarze
Prześlij komentarz