SZÓSTKA WRON Leigh Bardugo


Moją przygodę z czytaniem zaczęłam od fantastyki. Poznawałam klasykę tego gatunku i powieści z nowego nurtu. Ale w którymś momencie przestało mi to wystarczać i sięgnęłam po inne historie — romanse, horrory, literaturę obyczajową. Wszystko, co wydawało mi się choć odrobinę ciekawe i niezwiązane z fantastyką, którą byłam zmęczona, trafiało na moją półkę. Ale od jakiegoś czasu tęsknię do kolorowych, magicznych światów. I tak w moje ręce trafiła Szóstka Wron autorstwa Leigh Bardugo. I to była miłość. A konkretnie, miłość od drugiego rozdziału, w którym poznajemy przywódcę keterdańskich Szumowin Kaza Brekkera, jego osobistego szpiega, Inej Ghafa i kilku innych oszustów, których pełno w świecie wykreowanym przez autorkę. Wrzuceni w sam środek akcji, nie możemy się z niej wydostać do samego końca. I to dosłownie, bo ostatnie strony to tak naprawdę wielki, czerwony neon, krzyczący "Przeczytajcie drugi tom! Koniecznie!". Działa, uwierzcie. 

Kaz otrzymuje propozycję — jeśli uda mu się uwolnić z Lodowego Dworu, najlepiej strzeżonego więzienia świata, naukowca, który wynalazł śmiertelnie niebezpieczną magiczną broń, otrzyma ogromną sumę pieniędzy. A że Kaz bardzo lubi pieniądze nie waha się ani chwili. Zdaje sobie sprawę, że na pierwszy rzut oka misja jest niewykonalny. Ale nie dla niego. Błyskawicznie zbiera ludzi, którzy będą niezbędni do wykonania jego skomplikowanego planu. Po drodze poznajemy przeszłość tytułowej szóstki, a musicie wiedzieć, że autorka postarała się o bardzo bogaty background dla każdej postaci, pojawiającej się w książce.

Akcja pędzi na łeb na szyję. Nie ma rozdziału, w którym czytelnik będzie się nudzić, bo Szóstka Wron to powieść wielowątkowa i nawet jeśli przewodni wątek nie posuwa się do przodu, mamy kilka innych, równie interesujących. Świat skonstruowany przez Bardugo jest doskonale opisany — czuć zapach wilgoci i ryb, unoszący się w powietrzu pył i brud. Autorka pokazuje jak doskonały ma warsztat, który znacznie poprawił się od czasów jej debiutanckiej powieści Cień i Kość. 

Tę książkę wygrywają właśnie bohaterowie — oryginalni, doskonale skonstruowani, wyraziści i interesujący. Mimo że mamy do czynienia z hazardzistami, kłamcami, mordercami i oszustami, ekipy Kaza nie da się nie pokochać. Zachęcam do szybkiego sięgnięcia po tę książkę, nawet jeśli nie jesteście fanami fantastyki. Naprawdę, naprawdę warto!

Z miłością

Ania

Komentarze

Popularne posty